Forum www.domogarov.unl.pl - FORUM Strona Główna www.domogarov.unl.pl - FORUM
Forum polskiej nieoficjalnej strony poświęconej twórczości aktora Aleksandra Domogarova
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Na polu chwały" H. Sienkiewicza.
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 56, 57, 58  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.domogarov.unl.pl - FORUM Strona Główna -> Offtopic
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 12:09, 30 Paź 2018    Temat postu:

Tosca napisał:
Skoro był już osobny temat poświęcony zaletom Jana to ja pokusiłam się o wyliczenie zalet " drugiego Skrzetuskiego."

Wszystkie, albo prawie wszystkie, zalety Jacka Taczewskiego:

* ma cudowny, zrównoważony charakter:
- ma swój honor, jest dumny, ale nie bufonowaty
- szanuje innych, nawet "gorzej" urodzonych od siebie: traktuje " Bukojemskich i Cyprianowicza jak równych sobie, choć dla Kmicica to byliby "szaraczkowie"
- jego zachowanie przed w trakcie i po pojedynku z Bukojemskimi i Cyprianowiczem:
- choć został wmanewrowany w tę konfrontację przed nadgorliwych Bukojemskich, nie dał im się sprowokować tylko umówił się z nimi następnego dnia. Bardzo rozsądnie do tego pojedynku podszedł, nie zgrywał chojraka, liczył się z przegraną i śmiercią, zorganizował pierwszą pomoc dla poszkodowanych.
- nie chciał zabijać, a tylko dać nauczkę przeciwnikom, pokazać, że nie wolno z nim zadzierać.
* Grzecznie, ale stanowczo dał Annie do zrozumienia, że nie pozwoli sobą dłużej pomiatać.
* Nie był służbistą, wziął permisję, by pojechać do domu, bo stęsknił się za bliskimi i dostał za to prezent od losu i mógł sam pomóc w ratowaniu Anny.
* Jest odpowiedzialny, ożenił się z ukochaną przed wyruszeniem na niebezpieczną wyprawę.
* Całkiem przystojny z niego mężczyzna, chociaż reprezentuje inny typ urody niż mój ulubiony.


Ja to wszystko wiem Tosco. Podziwiam i lubię Jacka za to wszystko. Bardzo szybko się do niego przekonałam chociaz czytając ksiazkę on robił to znienacka. Zanim się spostrzegłem to go uwielbiałam. Ja mu tych wszystkich wspaniałych cech nie odmawiam. Wpasowywał się idealnie w ucieleśnienie chrześcijańskiego rycerza. Jednak jest niezaradny życiowo co wyniósł z domu i nic z tym nie robił przes lata. Przeciez i tak siedział w domu. Nigdzie się nie ruszał mógł sam podkładać rękawy i zająć się majątkiem. Poszukać jakiejś formy pomocy lub pożyczki. Bieda biedą, ale u niego w domu nawet nue było co jeść. A jak musiało żyć tych kilku chłopów, których miał? Jak długo zamierzał tak ciagnąć stołując się u sąsiadów?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:29, 30 Paź 2018    Temat postu:

Ada napisał:
Przeciez i tak siedział w domu. Nigdzie się nie ruszał mógł sam podkładać rękawy i zająć się majątkiem. Poszukać jakiejś formy pomocy lub pożyczki. Bieda biedą, ale u niego w domu nawet nie było co jeść. A jak musiało żyć tych kilku chłopów, których miał? Jak długo zamierzał tak ciagnąć stołując się u sąsiadów?


Myślę, że to nie do końca wina Jacka, Ado. Nie każdy ma smykałkę do interesów jak pan Serafin, albo jest wyrachowany i pazerny jak kniahini Kurcewiczowa, albo Rzędzian. Na temat tego jak miejsce, w którym człowiek żyje wpływa na niego samego bardzo ciekawie napisał prof. Lech Ludorowski w artykule Puszczańska powieść Sienkiewicza, Na polu chwały.

Mnie też zastanowiło dlaczego Jacek nie pojechał gdzieś na dwór i nie robi kariery, ale gdyby tak się stało mógłby zmienić się w kopię Jana, a tego bym nie chciała, z drugiej strony trzeba Jackowi przyznać, że choć biedny nie jest prymitywem jak np. Kurcewicze, albo Marcjan Krzepecki. Według mnie, Jacek ma tyle zalet, że tę niezaradność mu wybaczam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 13:38, 30 Paź 2018    Temat postu:

Jacek nie musiał miec smykałki do interesów, ale był inteligentny. Mógł poprosić o pomoc pana Cyprianowicza, o jakąś poradę. Powinien zastanowić się nad tym co w tym majątku jest nie tak skoro od lat jest bieda, wszystkim sąsiadom wokół sie wiodło tylko nie jemu. Cóż samą miloscia człowiek nie wyżyje. A jakby wyjechał na dwór to mógłby stać się taki jak Jan, albo i nie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:24, 30 Paź 2018    Temat postu:

Ada napisał:
Jacek nie musiał mieć smykałki do interesów, ale był inteligentny. Mógł poprosić o pomoc pana Cyprianowicza, o jakąś poradę. Powinien zastanowić się nad tym co w tym majątku jest nie tak skoro od lat jest bieda, wszystkim sąsiadom wokół się wiodło tylko nie jemu. Cóż samą miłością człowiek nie wyżyje. A jakby wyjechał na dwór to mógłby stać się taki jak Jan, albo i nie.


Myślę, że to nie do końca tak, Ado. Wiodło się tam tylko panu Cyprianowiczowi, bo Pągowski niby żył dostatnio, ale jakimi metodami to osiągnął? Był tyranem dla podległych mu chłopów i służby.Przez to poróżnili się z księdzem Woynowskim, bo kapłan potępił jego okrucieństwo, a Wilczopolski nie wytrzymał i zdradził swego pana. Ciekawą koncepcję trójkąta Wyrąbki- Bełczączka- Jedlinka i otaczającego te miejscowości lasu jako miejsca fatalnego dla bohaterów, które trzeba- dla własnego dobra- opuścić przedstawił prof. Lech Ludorowski w artykule Puszczańska powieść Sienkiewicza- Na polu chwały.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Wto 16:30, 30 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 16:49, 30 Paź 2018    Temat postu:

Ziemie w tych majątkach były chyba dobre. Jak kazdy traktował chłopów mu podlegających to już jego sprawa. Ale zbiory mieli wszyscy tylko nie Jacek.
Jacek nie interesował sie swoimi chłopami i to, że też cierpią biedę też jest to forma złego traktowania podległych mu ludzi przez pana. Skoro Jacek mógł przyjąć 100 000 na wyprawę to mogl pożyczyć niewielka kwotę by poprawić sytuację w majątku pan
Cyprianowicz bez problemu by pomógł bo miał dobre serce i wystarczyłoby mu słowo honoru Jacka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 20:56, 30 Paź 2018    Temat postu:

Ada napisał:
Jak każdy traktował chłopów mu podlegających to już jego sprawa.


Dla mnie to takie oczywiste nie jest. Żałuję, że Jacek nie ma od kogo uczyć się gospodarności. Ksiądz Woynowski nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych i jest bardzo naiwny. Zostawienie pieniędzy pod figurą w kościele i liczenie na to, że się cudownie rozmnożą szczerze mnie ubawiło.

Pojęcia nie mam, dlaczego Sienkiewicz skazał Jacka na takie ubóstwo, ale może to miało się zmienić w kolejnych częściach? Ja sobie to wyobrażam tak: Jacek, Stanisław i Jaremka wracają w glorii chwały spod Wiednia z bogatymi łupami, Jacek zobaczył trochę świata poza Wyrąbkami, nabrał poloru, ale nadal jest tym samym dobrym, uczciwym i sympatycznym młodzieńcem, który mnie zachwycił. Jacek spłaca dług lub jego część panu Cyprianowiczowi, mógłby też np. odnaleźć i sprowadzić do domu zaginionego syna Gedeona Pągowskiego. Anna i Jacek mogliby doczekać się pierwszego dziecka, a Jaremka mógłby być np. chrzestnym ojcem. O..o, widzę, że poniosła mnie wyobraźnia. Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:11, 30 Paź 2018    Temat postu:

Tosca napisał:
Ada napisał:
Jak każdy traktował chłopów mu podlegających to już jego sprawa.


Dla mnie to takie oczywiste nie jest.


Wolnoć Tomku w swoim domku Tosco.
Trzeba żyć według swoich zasad etycznie, a do reszty sie nie wtrącać. Tak jakbyśmy nie chciały by wtrącano się do nas. Całego swiata nie zbawisz. Trzeba się zająć swoim podwórkiem. Niech Jacek zacznie od siebie. Po co miałby zajmować sie obcymi chłopami skoro nie dbał o własnych? W domu nie miał podstawowych potrzeb jak żywność czy ubrania. On, pan na włościach, szlachcic. To jak ubogo źyli jego ludzie? A on tylko wzdychał do Anny, o niczym innym nie myślał. To nawet Bohun nie siedział w Rozlogach cały czas tylko bogacił się służbą, a nie przeszkadzało mu to myśleć o Helenie.
Dobrze, że Jacek zrozumiał swój błąd. I postanowił, że dłużej tak nie można.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:26, 30 Paź 2018    Temat postu:

Ada napisał:
Wolnoć Tomku w swoim domku Tosco.
Trzeba żyć według swoich zasad etycznie, a do reszty się nie wtrącać. Tak jakbyśmy nie chciały by wtrącano się do nas. Całego świata nie zbawisz. Trzeba się zająć swoim podwórkiem.


Nie zgadzam się z Tobą, Ado. Nie potrafię stać bezczynnie, gdy innym, zwłaszcza słabszym jak dzieci czy zwierzęta, dzieje się krzywda. Uważam,że takie właśnie myślenie często doprowadza do tragedii np. facet latami katuje, żonę i dzieci, a sąsiedzi milczą, bo nie chcą się wtrącać, bo to nie ich sprawa itp. a gehenna kobiety i dzieci trwa w najlepsze. Oczywiście, to są współczesne realia, w czasach, o których rozmawiamy chłop był nikim.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:55, 30 Paź 2018    Temat postu:

Zwierzęciu i dziecku bym pomogła. Ale skoro dorosła kobieta pozwala się bić to jest głupia. Nie wtracilabym się bo w dzisiejszych czasach można za taką pomoc oberwać.

Jeśli trafię na przewodnika w muzeum to spytam się o tą powieść. Ale z tego co pamietam jako dziecko, gdy zwiedzałam muzeum to nic o niej nie mówiono. Może trafię na jakieś ciekawostki?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Ada dnia Wto 22:55, 30 Paź 2018, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 8:38, 31 Paź 2018    Temat postu:

Ada napisał:
Jeśli trafię na przewodnika w muzeum to spytam się o tą powieść. Ale z tego co pamiętam jako dziecko, gdy zwiedzałam muzeum to nic o niej nie mówiono. Może trafię na jakieś ciekawostki?


O tej powieści zdecydowanie za mało się mówi i w większości zarzuca się jej, że jest gorsza od OiM czy całej Trylogii. Wynosi się na piedestał Jana a o Jacku i Stanisławie cicho sza. Czyżby z obawy, że jeśli więcej kobiet dowie się, że Sienkiewicz wykreował jeszcze innych husarzy to uprzywilejowana pozycja Jana będzie zagrożona?Twisted Evil
Moim zdaniem, ta powieść nie jest wcale gorsza tylko inna. Zresztą, jeśli z OiM " wyrzucisz" Bar i Zbaraż to co zostanie?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Śro 16:57, 31 Paź 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 18:26, 01 Lis 2018    Temat postu:

Dotarłam do obszernego fragmentu, który H. Sienkiewicz usunął ( moim zdaniem niesłusznie, bo dotyczy okoliczności porwania syna G. Pągowskiego).

(...) Lecz pan Pągowski myślał w tej chwili tylko o swoim nieszczęściu, które tkwiło w nim jak cierń i bodło go nieustannie. Był to człek dumny bardzo wyniosły i twardy, ale od czasu do czasu, gdy począł się starzeć, przynosiło mu to jakby pewną ulgę, gdy mógł komukolwiek swe nieszczęście opowiadać. Więc w mniemaniu, że znajdzie w panu Cyprianowiczu powolnego słuchacza, tak mówił. [ Jedynaka miałem, a to waszmość rozumie, ile się na takiej głowie buduje]. Miałby mój chłopak na przyszłą wiosnę dwadzieścia cztery lata. Jedynak był, a to waszmość rozumie, ile się na takiej głowie buduje. Tyle ona warta, ile życie, albo i więcej... Ha! Możem zbyt wiele budował i dlatego mnie Bóg skarał może zbyt wiele.... a teraz nie mam dla kogo żyć. Czoło pofałdowało mu się boleśnie i począł patrzeć ponurym wzrokiem w ogień. Płomień oświecał jego twarz surową i nieugiętą, w której zastygły duma i ból.
- Lepiej własnych myśli poniechać- wtrącił gospodarz. Niezmierną poniosłeś waszmość stratę, consentior, ale mu ją Bóg wdzięczną wychowanicą wynagrodził.
- Wychowanka to nie to co syn i milszą byłaby mi synową niż wychowanką, odrzekł Pągowski. A co do myśli to widzisz waść, ja bym rad ich poniechał, ale one nie chcą mnie poniechać. Zdaje się przecież, że nie ma nic gorszego od śmierci, a tymczasem nieprawda. Bo gdyby mi był chłopak dorósł, a poległ przy moim boku w bitwie, no, pomyślałbym od tego ślachcic, nie on jeden. I kaplicę bym zbudował, aby wyprosić u Boga miłosierdzie dla jego duszy i krzepiłbym się myślą, że jemu tam lepiej w niebie, niż mnie tu na ziemi i że jeśli mi Zbawiciel pozwoli oczyścić się z grzechów w godzinie śmierci, to się obaczym i połączym w wiekuistej światłości... Ale ja i tej pociechy nie mam. Żona umarła w połogu, a dziecko porwali roczne... Waszmość nie słyszałeś jak to było?...
- Wiem jeno, żeś waszmość syna utracił, ale szczegółowie nikt mi o tym nie prawił.
- Jednej nocy zbudził mnie krzyk. Orda we wsi! Porwałem się z łoża, chwyciłem szablę i skoczyłem do izby, gdzie dziecko spało z piastunką. Patrzę: piastunka jest, dziecka już nie ma. Co się stało? Nie mówi nic jeno wskazuje na okno otwarte. Szał mnie porwał. Przyłożyłem jej sztych do gardła, ale w tej chwili wpadała Orda. Broniłem się jak desperat... Chcieli mnie żywcem wziąć- nie mogli. Już, już wytargali mnie z domu, już rannego wiązali, alem jeszcze zadżgał jednego starszego jego własnym nożem, który mu spomiędzy zębów wyrwałem . Wtedy skłuli mnie jak sito i mniemając, żem uśmiercon, porzucili mnie nagiego na podwórzu. I wolałbym, żeby tak było, gdyż ocknąłem się tylko na niedolę, na strapienie, na mękę. Bo dręczy mnie przy tym jakowaś tajemnica. Przecie ja dotąd nie rozumiem, dlaczego zanim Tatarzy wpadli do domu, już dziecka przy piastunce nie było. Co to mogło być?- dlaczego? Roczne dziecko samo nie uciekło. Niańka nie uczyniła przy tym żadnego krzyku. Tak przez dwadzieścia trzy lata zadaję sobie te pytania, a odpowiedź będę miał dopiero po śmierci.
- A po napadzie?
- Po napadzie nie zostało ni śladu z domu, ni żywej duszy ze służby. Chłopi, którzy później wrócili z lasu, nie wiedzieli nic. Jam też parę miesięcy leżał jak bez duszy w Olesku, a potem. Potem dowiedziałem się, że ów czambuł, aby łatwiej ujść pogoni, rozdzielił się na dwa... Jeden uszedł istotnie, drugi dogoniły i starły lekkie chorągwie pana Mleczki. Odbito kilka tysięcy jeńców, między nimi kilkaset dzieci, które sprowadzono do Lwowa. Tam, kto odnalazł swoje, to i odebrał, te zaś, których rodzice poginęli lub do których nikt się nie przyznał, rozebrali, jak to zwykle bywa, dobrzy ludzie na wychowanie. Szukałem, jeździłem, przepytywałem, wszystko na nic... Jak tu i znaleźć dziecko, które się nazwać jeszcze nie umie, nie wie skąd jest i kto jego ojciec.
- Wiem coś o tym, bom w tych czasach mieszkał we Lwowie, przerwał pan Cyprianowicz.
- Ale takem pilnie badał, tyle się natrudził, że gdyby mój chłopak znajdował się między tymi odbitymi dziećmi to chyba byłbym go odnalazł....
- A drugi czambuł uszedł?
- Uszedł- i on musiał być w tym drugim. Jeździłem przez trzy lata do Krymu z Ormianami z Kamieńca przebrany za kupca. Poznałem wszystkich agów, którzy niewolników do Stambułu sprzedają i tureckich kupców, którzy ich kupują- daremnie! Bóg nie chciał, wreszciem się przekonał, że nic mi już nie pozostaje prócz pomsty. Zaciągnąłem się do wojska. Byłem pod Chocimiem, pod Kałuszem, pod Podhajcami, pod Żórawnem, a w ilu mniejszych bitwach, Bóg jeden zliczy! straciłem wreszcie rękę i przyszła starość. Wziąłem w opiekę tę oto sierotę, pannę Sienińską, bo tej familii wiele moja powinna i to, że dla bezpieczności dziewczyny przeniosłem się w te spokojne strony.
- Pewnie ją też waćpan jak rodzoną miłujesz?- rzekł pan Cyprianowicz spoglądając na rumianą jak jabłuszko twarz panienki.
- A pewnie. Miłuję ją samą i wielką krew, która w niej płynie. Już ci dziewka, choćby rodzona córka, to nie to co syn, ale wszystko słusznie waść rzekłeś, że to jakowaś pociecha.... i jedyna, bo o tej drugiej lepiej nie mówić, bo druga to tylko ta, że syn mój umarł.
Tu pan Cyprianowicz spojrzał pytającym wzrokiem na pana Pągowskiego, a ów rzekł:
- Nie dziwuj się waćpan. Naprawdę to jest nieszczęście niezmierne. Bo jeśli syn mój żyw, to albo został w Krymie i jest może agą tatarskim, który czambuły przeciw ojczyźnie wodzi, albo też sprzedano go do Carogrodu, gdzie jak wiadomo dzieci, a zwłaszcza dzieci od nas, jak do wojny bardziej od innych sposobne na janczarów wychowują... Wróg wiary, wróg ojczyzny! Straszno o tym pomyśleć. Łaska boża jeśli umarł.
- Prawda- odrzekł pan Cyprianowicz- ale miłosierdzie boże jako głębina morska jest bez dna.

Na tym samym arkuszu (...) znajduje się wariant urywka tylko co przytoczonego:
Tu pan Cyprianowicz spojrzał zdziwionym i pytającym wzrokiem na Pągowskiego, a ów zmarszczył czoło, chwycił palcami wąs, przygryzł go w zębach i po chwili rzekł:
- A no dziwujesz się waść, że mam i drugą pociechę. Mam! mam! wolałem o niej nie mówić, ale skoroś waćpan ciekaw, to powiem. Druga pociecha to jest myśl, że syn mój umarł...
- Uspokój się waćpan. Po co dobrowolnie boleść sobie zadawać.
- Pewnie, że tak, ale widzisz waćpan, jak mi Bóg miły, tak i mam rację. Dziecko było małe i pewnie przecie nie mogło przytroczone do kulbaki wytrzymać.


* J. Krzyżanowski, Wśród autografów Sienkiewicza, [w:] tegoż Pokłosie Sienkiewiczowskie. Szkice literackie, Warszawa 1973. s. 654-656.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:34, 01 Lis 2018    Temat postu:

Z fragmentu dowiadujemy się, że syn pana Pągowskiego miałby 24 lata czyli byłby starszy od Jacka. On tęsknił za synem to dlaczego nie "ojcowal" Jackowi? Pani Pągowska zmarła przy porodzie. Nie od razu opiekun myślał o oźenu z Anną. To dramaty życiowe uczyniły go złośliwym człowiekiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:15, 01 Lis 2018    Temat postu:

Intryga Gedeona Pągowskiego była wyjątkowo nikczemna, zwłaszcza że Jacek w niczym nie zawinił, współczułam Pągowskiemu do czasu, gdy nie zaczął oczerniać Jacka przed Anną i robić wszystkiego, by poróżnić młodych. Jego śmierć podczas przyjęcia zaręczynowego uważam za karę bożą.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Czw 22:12, 01 Lis 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Kompan



Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 9371
Przeczytał: 24 tematy

Pomógł: 12 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:54, 01 Lis 2018    Temat postu:

Zgoda. Pągowski postąpił podłe, ale utrata syna bardzo go zwichrowała. Stracił żonę i musiał się opiekować dzieckiem sam. Bardzo przeżył utratę dziecka bo go kochał. Gdyby go odnalazł lub wiedział, że nie żyje to mógłby go oplakać. A tak to żył że świadomością,że on mógł przelewać bratnią krew. W dodatku nie ożenił się ponownie i nie postarał się o dziedzica co świadczy o tym, że kochał swoją rodzinę. To lata samotności i zgryzoty uczyniły z niego zimnego człowieka. A o małżeństwie z Anną zaczął myśleć dopiero po namowach księdza. Wcześniej widział w Annie córkę, z której chętnie by uczynił synową.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tosca
Kompan



Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 5371
Przeczytał: 19 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 10:58, 02 Lis 2018    Temat postu:

Mnie z kolei zastanawiają okoliczności porwania syna G. Pągowskiego. Chodzi mi konkretnie o ten fragment:

(...) zanim Tatarzy wpadli do domu, już dziecka przy piastunce nie było. Co to mogło być?- dlaczego? Roczne dziecko samo nie uciekło. Niańka nie uczyniła przy tym żadnego krzyku.

Może niańka była z napastnikami w zmowie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.domogarov.unl.pl - FORUM Strona Główna -> Offtopic Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 56, 57, 58  Następny
Strona 57 z 58

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin